odskocznia

Wczoraj chwaliłam się swoim blogiem (tak, wiem, nieskromnie) mojej Koleżance, dużo bardziej doświadczonej w macierzyństwie niż ja. To blogowanie okresliłam mianem „odskoczni”, na co Ona stwierdziła, że też pracuje nad swoją „odskocznią”, ale zdradzi jak będzie gotowa. Po czym zadała mi pytanie: „Czy macierzyństwo jest tak ciężkie, że potrzebujemy odskoczni?” W pierwszym odruchu moja odpowiedź brzmiała: „Nie, ale…” i tutaj wymieniłam kilka „wymówek” na moje blogowanie.

Zaś dzisiaj przyszła chwila refleksji… od rana Femek dawał mi tak w kość, że nie ledwo żyłam, cycki mnie bolą odnieustającego karmienia, robiąc obiad dla siebie i Ifka się poparzyłam… i, tak, macierzyństwo bywa ciężkie! Czasem się dostaje w kość od własnych dzieci, czasem człowiek sam daje sobie w kość zamartwiając się czymś „na zapas”.

Czy zamieniłabym macierzyństwo na cokolwiek innego? No, na przykład na super wakacje w jakimś ciepłym kraju, na które bez dzieci stanowczo byłoby mnie stać? Otóż nie. Powodów jest z tysiąc, włącznie z tymi mega banalnymi w stylu „gdy moje dziecko się usmiech” 🙂 Zamiast nich przytoczę dzisiejszą rozmowę z Ifkiem, gdy tak sobie raźnie spacerowaliśmy wieczorową porą.
Ife: Mama, wiesz jestem szczęśliwy, bo mam taką fajną mamę.
Ja: Ekstra.
Ife: I taką inteligentną.
Ja: Super.
Ife: I cieszę się, że mam takiego fajnego tate Murzyna.
Ja już tylko się w duchu śmieję!

I co? No, cóż… jestem szczęśliwa, bo mam troje wyjątkowych dzieci – Kemi, Ife i Femi. I są Mulatkami 😉

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s