ja to mam szczęście, czyli słów kilka o moich uczniach :)

Kiedy byłam w ósmej klasie podstawówki (tak, kiedyś było ich osiem!), odkryłam, że chcę być nauczycielką. Niecałe dziesięć lat później faktycznie zaczęłam uczyć i – do teraz to lubię 🙂 Zamiast się włączać w dyskusje o tym zawodzie i ludziach go wykonujących (a są przeróżni, jak wszędzie), dziś chciałabym kilka słów napisać o moich wyjątkowych uczniach.

Za mną dwanaście lat pracy w zawodzie. Może niezbyt imponująca to liczba, ale… ile wyjątkowych i wspaniałych ludzi w tym czasie poznałam… nie sposób zliczyć! Większość z Nich już pewnie o mnie zapomniała, a jednak zdarzają się tacy, którzy pamiętają.

Ot, dzisiaj chociażby odwiedził mnie Rafał. Brak słów by opisać radość, gdy widzę swojego Ucznia, który podąża za marzeniami i krok po kroku je realizuje. Żadna w tym moja zasługa, a jednak duma serce przepełnia.

Nie inaczej, gdy w sobotę przeczytałam w Gazecie Lubiskiej wywiad z Ozym (kolejny Rafał, no!). Ozy podbija świat modellingu, a mi szczęka opada z podziwu. I z zazdrości, gdy podczytuję Jego bloga 😉 Z Ozym udało mi się ostatnio co nieco poczatować, miło!

Odwiedza mnie też Ewa. Studiuje w Holandii, i wspaniale słuchać, jak dobrze sobie tam radzi – nic się nie zmieniło od liceum – Uczennica celująca, a do tego na maksa zaradna! Aż się uśmiecham gdy o Niej myślę 🙂

Dwie moje Uczennice, Karolina i Marta, uczą w szkole Kemi i Ifka – chcą czy nie chcą mnie pamiętają, bo… cóż, prawie codziennie mnie widują. Z tego co widzę i słyszę (tak, tak, rodzice rozmawiają o nauczycielach!), świetnie sobie radzą, a dzieci w szkole Je uwielbiają 🙂

Są też Uczniowie, którzy już pewnie dawno o mnie zapomnieli, ale ja Ich pamiętam (tylko dobrze, bo tych co rozrabiają… hm… rozrabiają? Uczniowie przecież nie rozrabiają! 😉 )… Kosiora, Mospan, Cipa (sic!) – szalone Dziewczyny, czy Renia, która musiała znosić Ich szaleństwo, hehe. Arek, który teraz raczej galickiego używa niż angielskiego…

Zupełnie inną kategorią są Uczniowie. których byłam wychowawcą. Dlaczego? Bo to… moje Dzieci 🙂 Miałam Ich póki co dziewięćdziesiątkę – trzy klasy. Wiele razem przeszliśmy, czasem musiałam Ich skrzyczeć, częściej mamusiowałam… wyjątkowe trzy klasy… w tym roku wypuściłam jedną z nich, gimnazjalną i mam nadzieję, że jeszcze spotkam wiele z „moich Dzieci” na szkolnym korytuarzu, już jako licealistów.

A skąd ten tytuł? Cóż, gdy sobie myślę o moich Uczniach, to… cóż, dobrze mi się trafiło 🙂 Większość z Nich to naprawdę wyjątkowe Osoby, których uczenie było radością, nawet jeśli angielski (którego uczę) nie był Ich najlepszą stroną 😀 Dziękuję, Kochani!!!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „ja to mam szczęście, czyli słów kilka o moich uczniach :)

  1. Pani Barylkowa pisze:

    Kosiore tez pamietam 😉 dziekuje ze sie podzielilas ze mna swoimi uczniami:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s