rozciąganie czasu ;)

Oto moja najnowsza dyscyplina sportowa – rozciąganie czasu. Wstaję rano i nawet nie myślę o wszystkim co jest do zrobienia miedzy jednym karmieniem a drugim, tylko rzucam się w  wir pracy 🙂 Obowiązki domowe plus dożywianie domowników to podstawa, potem zawsze znajduję sobie dodatkowe rzeczy typu wysprzątanie jakiejś zapomnianej szuflady, hihi. No i co najmniej jeden spacer dziennie, przy czy gdy upał nas nie dobija, staram się przespacerować z Femkiem co najmniej póltorej godziny – niech Chłopak się nałyka świeżego powietrza! Tutaj dodam, że niedawno odkryłam „Endomondo”. Ta sprytna aplikacja na androida podlicza mi ile czasu z Femkiem łazikowałam, jaki dystans przeszłam i ile kalorii spaliłam – zabawa na maksa, polecam!
Nie ma jednak tak, że tylko z Femkiem przyjemności, trzeba czas i Starszym poświęcić 🙂 Wspólne gotowanie/ pieczenie to głównie z Kemcią (ostatnio wyspecjalizowałyśmy się w robieniu lemoniady z mięty i cytryny, słodzonej miodem… mniam!), granie na instrumentach, rozwiązywanie łamigłówek (tu rodzicom dzieci przedszkolno-podstawówkowych polecam portal http://www.superkid.pl – świetne źródłow wszelkich łamigłówek, zadań etc.), a także czytanie – to głównie z Ifkiem, który jeszcze na głoś czyta i lepiej Go sprawdzać, Kemi powoli wciąga się w czytanie (próbuję Ją zarazić swoją pasją!). I tak mijają nam dni…

…ale to, w czym najlepiej widać moje umiejętności rozciągania czasu, to tak zwane „zajęcia dodatkowe.”
Ostatnio – blogowanie w pierwszym rzędzie. Potem – pisanie listów. Uwielbiam! Nie jakieś tam elektroniczne maile czy SMSy, ale tradycyjne listy, które ostatnio piórem piszę – szczyt przyjemności.
Ponieważ pisania mi nigdy dosyć, następny na liście jest pamiętnik. Próbowaliście? Ja pisałam tak od 12 roku życia do zamążpójścia. I jakieś dwa lata temu, w ramach wspomnień różnych, poczytałam swoje stare pamiętniki (studenckie, żeby jeszcze pamiętać o czym pisałam, hehehe). To był prawdziwy szał! Śmiałam się głośno, dziwiłam się i cieszyłam na tyle fajnych wrażeń, które gdzieś w mej pamięci zaginęły. I wtedy zdecydowałam, że wracam do pamiętnika, nawet jeśli nie będę go pisać codziennie. Drugi rok idzie i pisuję dzielnie. Może kiedyś dam je dzieciom do przeczytania?
A, czytanie! To głównie praktykowane w wannie i toalecie… jakimś dziwnym zbiegem okoliczności ostatnio najczęściej czytam magazyn… „Twoje dziecko”, hihi.
No i ostatnie na liście – ćwiczenie. Od sześciu dni staram się wrócić do formy. Wyczytałam, że zajmie mi to ok. pół roku (brzmi strasznie, hehe), ale co tam – w końcu trochę mnie pocieli, więc nie dziwota. Motywację chyba mam niezłą, bo ćwiczę nawet gdy pot się ze mnie leje strugami w 30 stopniach. Obym wytrwała 🙂

A jak Wam idzie rozciąganie czasu? Co tam wciskacie w 24 godziny??

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s