gdy psuje się auto…

Cztery siatki zakupów, troje głodnych Dzieci w aucie… wkładam kartę, przyciskam przycisk (takie mam super auto 😉 )… i nic… drugie podejście… cisza… nawet nie ma warknięcia… telefon do Męża, który jest 1200km ode mnie – rada Męża? Zadzwoń do mechanika, numer masz na ramce od rejestracji… albo po assistance (już zapomniał jak czekał na assistance 2 godziny i miał dość, a był bez głodnych dzieci…). Telefon do mechanika – mam spróbować czy druga karta zadziała… ta druga karta, która jest w domu… wrr… całe szczęście Tato może pomóc… czekamy (Mały szczęściarz na cycku, hihi). Wracamy z drugą kartą, która niestety nie działa. Jedziemy do mechanika (bo zawsze lepiej w cztery oczy pogadać 🙂 ). Diagnoza – czytnik karty nawalił. Będą mieli drugą jutro i wyjaśnią mi jak wymienić… mi?? serio?? Jestem przerażona już teraz… a Mąż nadal 1200km ode mnie… HELP!!!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „gdy psuje się auto…

  1. asik pisze:

    No co ty, jestes Silaczka i dasz rade! Jakis czytnik do kart Ci nie straszny!!! Trzymam kciuki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s