wszystko dobre…

… co dobrze się kończy 🙂 ale – zacznijmy od początku 😉

Laguna przenocowała w mieście i dała radę. Ja wylądowałam po południu u mechanika, który próbował mi wyjaśnić bardzo prosty sposób wymiany czytnika karty. Po słowie popielniczka (zrozumiałam!) usłyszałam pociągnąć (chińszczyzna)  przyczepić (chińszczyzna)… i już wiedziałam, że muszę zrobić oczka na sarenkę (Musierowicz mi się przypomniała, a konkretnie „Kłamczucha”), uśmiech „blondynki” (przysłowiowej! nie odnoszę się do żadnej czytającej!), a następnie wysunęłam argumenty trójki dzieci w samochodzie, w tym jednego niemowlaka… I tak Pan Właściciel (jeden z Braci K, jako że Lagune naprawiamy w warsztacie Braciak) obiecał,  że jak zamknie warsztat podjedzie z czytnikiem do mojego autka. Trzy godziny później… Pan Właściciel wymienił czytnik w trzy minuty i wszystko działało! Jupi! Ale to nie koniec przygody. Bo teraz musiałam Lagunę do domu odstawić, a przecież przyjechałam drugim autkiem… i tak – powrót do domu, mega szybki spacer po autko (nagle na niebie pojawiła się niezbyt dobrze rokująca chmura, jakby chciała dodać dramatyzmu całej sytuacji, hihi) i… sukces! Laguna w garażu, my w domu i nikt nie zmókł… dziś będę dobrze spała 😀

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „wszystko dobre…

  1. Maryś pisze:

    Sukces! Tylko proszę już autka nie psuć przed przyjazdem do nas 😉 !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s