różnica pokoleń

Jak już Wam kiedyś pisałam, uwielbiam listy – planuję różne rzeczy długo- i krótkoterminowo, i bardzo mi to organizuje życie (oczywiście, w zakresie , który zaplanować się da, hihi). Nadszedł wrzesień, a ja nie planuję zajęć, żadnych rozkładów materiałów ani wejściówek! I co? Ja i tak planuję! Zastanawiam się, co jest ważnego do załatwienia w najbliższych dniach i tygodniach, a także… moje myśli zawędrowowały do Świąt Bożego Narodzenia. Czy w tym roku uda mi się więcej ugotować/ upiec i bardziej pomóc Rodzicom? Czy Siostra z Mężem przyjadą? Co Femik będzie jadł na Święta? Podzieliłam się tymi rozważaniami z Rodzicami… i tutaj właśnie poczułam różnicę pokoleń 😉
„Święta? A kto wie co będzie na Święta?! Może nie dożyjemy! My mamy problemy z zaplanowaniem kolejnego tygodnia, bo nie wiadomo co się wydarzy, a Ty nam o Świętach!”
Trochę mnie to zastanowiło… czy coś zemną jest nie tak? Mam za dużo czasu, że myślę trzy miechy naprzód?! No a potem przyszła do mnie Kemi. Coś sobie rozmawiałyśmy i Ona nagle powiedziała: „Chyba urodzę swojego dzidziusia jak będę po studiach (planowanie 15 lat naprzód – przypomnienie autorki).”
I wtedy doznałam oświecenia. Tak! To, na ile naprzód sobie planujemy zależy od naszego wieku! Parolatki planują swoją karierę zawodową (pomijam skuteczność 😉 ), nastolatki rozmyślają o swoim domu, pracy i pierwszym samochodzie, trzydziestolatki bez problemu planują wakacje w styczniu, a sześćdziesięciolatkowie… wolą nie planować… ach…

Czy mnie to też w końcu dorwie? Mam skrytą nadzieję, że nie… Od lat chyba podstawówkowych w swoim pamiętniku zapisuję marzenia, które powoli realizuję, czasem dopiero po wielu latach od wymarzenia, więc… może jest dla mnie szansa, że się nie poddam? I wbrew zmęczeniu materiału, chorobom i wiekowi, będę planowała…

IMG_3943I wiecie co? Znam kogoś, kto mimo wieku dalej się zachowuje jak… osiemnastolatka. To jest Gillian. Ma 71 lat, i mimo różnicy pokoleń, jest moją ukochaną Przyjaciółką. Mieszka w Anglii, prawie co roku przylatuje do nas na 4-5 dni, i zupłenie nie przeszkadza Jej, że nosi aparat słuchowy „od zawsze” i m od ponad 40 lat a cukrzycę wraz ze wszystkimi Jej konsekwencjami… Gillian ostatnio miała wymieniany łokieć (a!!!) i choć jeszcze nie jest w pełni sprawna i nadal w gipsie, już dzwoniła i się zastanawia, kiedy mogłaby do nas przyjechać…

Mój mały plan na daleką przyszłość? Mieć taki stosunek do świata jak Gillian 😀

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s