nie ma to jak…

SAMSUNG… niedzielne ciasto. A to ciasto z bananami i malinami ma swoją historię 🙂

Kiedyś, gdy przyjeżdżaliśmy do naszej Babci, witała Ona nas zawsze okrzykiem: „Łe Jezu, Markowie przyjechali”. Jakby się nas zupełnie nie spodziewała, choć – ma się rozumieć – byliśmy zapowiedzeni. Zaraz potem siadaliśmy do stołu: schabowy, ziemniaczki duszone i buraczki albo gotowana kapusta kiszona. I gdy my IMG_2559objadaliśmy się tymi pysznościami, w elektrycznej tortownicy piekł się jabłecznik. Ach, ten jabłecznik… z przysmażanymi jałuszkami i z pycha lukrem… ach…

Potem ten przepis dorwała moja Siostra. A moja Siostra w kuchni zamienia się w Siostre Hyde i szaleje. I okazało się, że jabłecznik wcale nie jest jabłecznikiem… do tego ciasta można włożyć naprawdę wszystkie owoce. Oczywiście, Marysia poszła krok dalej i… zaczęła łączyć owoce, bo dlaczego tylko jedne miałyby tam samotnie być 😉

Mi to trochę zajęło zanim wyszłam poza jabłka posypane cynamonem, i na początku za każdym razem pytałam Siostre czy coś tam pasuje do czegoś innego. A teraz… wrzucam co jest w domu i jest pysznie! /ups… miałam być skromna??/ Dom pięknie pachnie… tak… lubię niedzielne ciasto! Dzięki, Sis!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „nie ma to jak…

  1. Maryś pisze:

    To ciasto genialne, właśnie się zajadam wersją z węgierkami… pycha! Ale i tak Twojego marchewkowego nic nie pobije, Sis!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s