ach, co ze mnie za mama…

Tak mi sie zdarzyło podyskutować trochę z różnymi osobami na temat mego ostatniego postu po kontem macierzyństwa – bo okazuje się, że każdy ma przepis na udane macierzyństwo, często- tych innych mam 😉

Mając trzecie dziecko podejście do macierzyństwa zdaje się jakby bardziej wyluzowane. Odkryłam, że idealną matką nie będę, za to mogę się starać być jak najlepszą pamiętając, by nie biczować się za każdą porażkę. Nie biję dzieci i nie zaniedbuję -uff. A we wszystkim innym jest jest miejsce na poprawkę.

Karmię piersią, ale niestety na moim mleku „exclusive” żadne z Dzieci rosnąć nie chciało, więc po raz trzeci praktykuję karmienie mieszane. Tak, wiem, już nasłuchałam się, że jak ma się dziecko to się produkuje wystarczająco dużo mleka. Niespodzianka – nie zawsze. I naprawdę nie robi na mnie wrażenie litowanie się, patrzenie z góry oraz wmawianie mi, że nie mam racji. Posłuchałam raz, przy pierwszy Dzieciąctku, i biedna Kemcia była niedokarmiona. Więcej tego błędu nie popełnię (ale spokojnie, możecie wierzyć, że wymyślam i nie mam racji, w końcu to życie mojego Dziecka a nie waszego).

Szczepię dzieci i robię to z pełną świadomością podjęcia takiej decyzji. Czytałam za i przeciw, i doszłam do wniosków jak wyżej. I jeśli nieszczepione dzieci chorują, to moje dzieci trzymam od nich z daleka. Nie wiem, na co chorują, nie wiem, jak są leczone, a ja mam konkretne poglądy 🙂 Rozumiem, że inni rodzice wybierają inaczej, ale jak za parę lat znowu zobaczymy na ulicy skutki choroby heinego medina, to… no cóż…

Wysyłam dzieci do szkoły. Nie mam problemu z byciem częścią systemu, uważam że szkoła rozwija moje Dzieci społecznie tak, jak ja nigdy bym nie dała rady sama. Zwłaszcza jeśli chodzi o trudne sytuacje, no bo przecież ja bym im nigdy nie powiedziała, że się z Nimi nie będę bawić, bo są czarne, heh. Ale to świetne miejsce do rozwijania charakteru, nie wspominając o rozwijaniu umiejetności i talentów. Tak.. słaby ze mnie plastyk, muzyk żaden, a i cierpliwość nie ta, żeby uczyć w domu.

Wierzę w Boga, i pragnę, by moje Dzieci w Niego wierzyły. Rozmawiamy o Bogu, uczymy się o Nim, modlimy się o różne rzeczy i czasami wynikają z tego śmieszne sytuacje (Kemi kiedyś w przedszkolu zaproponowała, żeby pomodlić się z nałożeniem rąk na koleżankę, którą bolał brzuch. Pani wymiękła.). Co za tym idzie, nie chce świętować Halloween, i nie zgadzam się, żeby moje Dzieci to robiły. Czarna i biała magia są w naszym domu zabronione. Jeśli ktoś chce inaczej – nie ma sprawy, w końcu każdy z nas jest odpowiedzialny za swój dom. Pod warunkiem, że konsekwencje też weźmie na klatę.

Nie pozwalam na gadanie „badziewia” do naszego życia. Ja zdaję sobie sprawę z faktu, że co niektórym wydaje się, że wiedzą lepiej jak powinno wyglądać moje życie. Nie, dziękuję! Mam Przyjaciół, Rodzinę, czy liderów duchowych, którym dałam prawo do mówienia do mojego życia. Oni zrobią to z miłością, a nie ku własnej uciesze dowalenia komuś, i już.

I taka ze mnie mama. Bądźmy sobą, odważnie, mądrze, z dystansem i… dając przestrzeń sobie i innym 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s