marzenia

Kiedy byłam na studiach, razem z moją Przyjaciółką, Asią, pod koniec każdego roku robiłyśmy listę marzeń/ celów na następny rok. Zanim jednak ją sporządziłyśmy, sprawdzałyśmy co nam się udało zrealizować z poprzednich lat. Nasze listy rosły, część rzeczy przeskakiwała z roku na roku, a część była odhaczana. Wypisując część moich marzeń od razu wiedziałam, że rok nie starczy mi na ich spełnienie. [Niektóre, te niespełnione, pamiętam do dziś… ot, choćby zobaczenie zorzy polarnej na żywo wciąż czeka!] Ta lista w jakiś sposób narzucała mi kierunek, ułatwiała pewne wybory. A każde odhaczenie było powodem do radości – udało się!

Nie pamiętam kiedy przestałam robić tę listę… Ale.. marzyć nie przestałam! W lutym tego roku zaczęłam rozmyślać o stworzeniu bloga. Rozpisałam sobie co bym tam chciała mieć. Część pomysłów zrealizowała, inne okazały się niezbyt realne lub po prostu nieciekawe. Znowu mogłam odhaczyć kilka rzeczy 🙂 i odkryłam – po raz kolejny – że gdy się coś zapisze, dużo łatwiej jest to zrealizować. Tak jakby nprzelanie myśli na papier nadawało im pewien rzeczywisty wymiar. Łatwiej jest dążyć do celu, który konkretnie nazwaliśmy 🙂

Są jeszcze inne marzenia – takie drobne pragnienia, których realizacja nie wymaga jakieś strasznej pracy, nie jest wielka drogą. Czasem… wymagają kilku groszy w kieszeni, a że ich nie ma – czekają na realizację. I je postanowiłam zapisywać (no, wiecie, trzeba wiedzieć na co wydać nagły spadek z Ameryki 😉 ).

I pomysłem na bloga i moimi pragnieniami podzieliłam się z kilkoma bliskimi osobami. Blogiem- żeby ktoś mi powiedział, że to nie głupota (hehe), a moimi pragnieniami… hm… żeby sobie o nich pogadać 😉 Lista powędrowała na lodówkę w nadziei, że może na Święta coś odhaczę:) Wieszając tę króciutką listę na lodówce wiedziałam, że w tym roku wrócę do corocznego pisania/ wydłużania listy marzeń – tak żeby poszperać w swojej głowie, zastanowić się nad tym, co na dany czas jest ważne, no i żeby wyruszyć ku realizacji marzeń.

Myślę, że moje (i nie tylko!) marzenia są częścią wielkiego Bożego planu. Czasem doprowadzają nas one do sedna sprawy, a czasem budują nas, rozwijają, przygotowują do czegoś większego. [Kto wie czego zaczynkiem jest mój blog w takiej formie w jakiej go teraz piszę??]
Tak, będę marzyć i te marzenia realizować moje marzenia, mimo że moi uczniowie gimnazjalni twierdzą, że człowiekpo 35 roku życia jest stary… cóż, na pewno nie za stary na marzenia!!!

p.s. a rozmyślenia te naszły mnie bo wczoraj moja inna Przyjaciółka wręczyła mi dobrze zapakowane pudełko do otworzenia wieczorem. wytrzymałam. otworzyłam. a tam – gra Carcassonne – nr 1 na liście moich małych pragnień. tak bez okazji. po prostu. (jak sama napisała). odhaczyłam puszczając Panu Bogu oko. Dzięki wielkie, Boże, za super Przyjaciół. Po prostu 😀

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s