mama choruje

Taki ze mnie typ, że rzadko choruję i dzięki Bogu za to! No, ale… stało się 😦 Cosik zjadła w poniedziałek, tak że we wtorek ledwo żyłam… a tu niemowlak w domu. I, cóż, chorowanie z niemowlakiem łatwe nie jest… ja mam siłę leżeć – On chce się bawić. Ja jedynie herbatę z trudem popijam – On by najchętniej na cycku wisiał! A do tego Mąż w pracy od 9.00 do 21.00. Dobrze że wtorek to dzień bez szkoły muzycznej!
Daliśmy radę 😀 Mleko cyckowe całe szczęście przy zatruciu się nie kończy, ajeszcze chroni Maluszka. uff… Dziadkowie odebrali Kemi i Ifka ze szkoły i przywieźli do mnie po wcześniejszym nakarmieniu – to była mega pomoc, bo byłam za słaba żeby wyjść… Czarna herbata, a późnej bułka z masłem pomogły! Wieczorem jeszcze modlitwa o zdrowie ispanko z Femim, żeby nie wstawać za dużo.

A dziś? Już tylko lekkie osłabienie! jupi! Planuję spacer i odpoczywanie ile się da 🙂 Jak dobrze, że można wrócić do blogowania… 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s