czym skorupka za młodu nasiąknie…

… tym na starość trąci. Chyba każdy zna to przysłowie. A ja tak sobie ostatnio patrzę na swoje dzieci (i nie tylko) i odkrywam, że jako rodzice nasączamy te nasze skorupki przeróżnymi rzeczami! IMG_3920
Z jednej strony prawie każdy rodzic ma jakąś wizję rozwoju swojego dziecka – pewne plany, pewne oczekiwania. Z drugiej strony, każdy z nas ma pewne swoje doświadczenia, które na dziecko – w ten czy inny sposób – przerzucamy.

W Biblii, w Przypowieściach Salomona (w Księdze Przysłów) 22:6 czytamy „Wychowuj chłopca odpowiednio do drogi, którą ma iść, a nie zejdzie z niej nawet w starości.” Czujecie jak wiele od nas zależy? Tego nie da sie zrobić „na żywca” i spontanicznie!
Najważniejsze pytanie brzmi:
Jaka jest droga, którą mają iść moje dzieci?
XXI wiek daje nam spory wyrób… różne wartości, różne kariery zawodowe, można niemal wychować sobie geniusza, gdy tylko odpowiednio zainwestujemy w naszego malucha (ostatnio dostałam możliwość taniego zakupu specjalnych pomocy do nauki czytania mojego pięciomiesięcznego syna!). Do tego – tyle sprzeczności – nie chcemy, żeby sześciolatki szły do szkoły, ale te same sześciolatki pchamy na angielski dwa razy w tygodniu, zajęcia „uniwersytetu dla dzieci” czy na naukę gry na jakimś instrumencie. Mętlik. Nie da się wrzucić w nasze dzieci wszystkiego, więc… od czego zacząć? Na czym skończyć? Jak rozpoznać ich zdolności? Czy dawać im wolną rękę?
Wiecie, modlę się o mądrość w wychowywaniu moich Dzieci. Chcę dać Im podstawy, dzięki którym – cokolwiek Je w życiu spotka – będą umiały zwrócić się do Boga i odpocząć w Jego ramionach. To jest dla mnie najważniejsze – poprowadzenie Ich ku Bogu.
A co z resztą? Tu modlę się dodatkowo…żeby Ich nie skrzywdzić. I piszę to bardzo serio! Chciałabym jak najwięcej ich nauczyć. Ale gdzieś przecież jest granica przeładowania… (i nauczycielowi tak trudno ją dostrzec…) Chciałabym, by były otwarte na ludzi, no ale przecież sama do najśmielszych nie należę… Jej, jakie to skomplikowane! Uczę się, że muszę uważnie słuchać Kemci i Ifka, i do tego co słyszę dodawać swoją mądrość i rozeznanie, by czasem Ich zatrzymać, czasem popchnąć we właściwym kierunku, a czasem… pozwolić Im na popełnienie jakiegoś błędu… (to ostatnie zdecydowanie najtrudniejsze!).

Nie wiem, kim będą moje Dzieci. Wiem, że ja będę dla Nich tak bardzo jak to możliwe, czasem z dużej odległości… Póki co, prowadzę Ich za rękę, coraz częściej ją puszczając, ale wciąż czuwając, zachęcając, karcąc… Moje Dzieci nie będą mną. Nie zrealizują moich marzeń. Błogoslawię moje Dzieci, by wyrosły na wyjątkowych ludzi – o dzielnym, mądrym i wrażliwym sercu – cokolwiek będą robić, z Bożą pomocą!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s