juhu!

Stok jak dla mnie mega wysoki. Narty wyglądają jak nie moje (tak, wiem, są na moich nogach, ale jakoś trudno uwierzyć, że to ja je kontroluję!), no ale skoro już orczyk wciągnął mnie na samą górę, trzeba zjechać (choć do połowy, bo tam jest mała gospoda, można odpocząć). Pędzę. No dobra, zjeżdżam najwolniej jak się da… i wszyscy mnie mijają. Włącznie z pięciolatkami. Wokół tylko „ziu!” „ziu!” a ja „ruszyła M onika na nartach ospale”… Czasem ktoś coś do mnie krzyczy, ale jesteśmy w Słowacji, więc i tak nic nie rozumiem. Ale się uśmiecham (przez zaciśnięte zęby, bo wciąż się boję). Z zazdrością patrzę na pięciolatki, które śmigają wokół – mega umiejętności i zero strachu (zazdrość mnie zrzera). Pędzę jak najszybszy ze ślimaków. I- JUHU! Jestem na dole bez upadku! (wszyscy ludzie wokół zjechali w tym czasie co najmniehpięć razy, ale co tam!) JUHU! Udało się!

To było jakieś 15 lat temu, w czasie studiów (tylko proszę mi nie wypominać wieku po tym poście!). Jednorazowo – jakoś mnie narty nie wciągnęły (sztywniak, wiem 😉 ). A co mnie tak dzisiaj wzięło? Ano… chciałam jakoś ładnie opisać tę jazdę z górki ostatnich dni… katar Femika-sprawdzian Ife-wiersze do nauczenia się i Kemi i Ife-dentysta-przygotowanie do popisu Kemi-lektura, do której trzeba Kemi zagonić-zadania domowe-szczepienie… i codziennie wieczorem JUHU! Udało się… ufff 😉

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s