słówka kilka… o śmierci

Dzisiaj historia, która już krąży wśród znajomych, ale chyba warta opowiedzenia, bo choć śmieszna dotyczy poważnego tematu: śmierci. Nie wiem, jak to jest u Was – u nas jakby z tym tematem łatwiej, bo wierzymy w Boga. Z Bożej perspektywy śmierć jest tylko pzrejściem do lepszego świata, i dla osoby umierającej… cóż, radością. Oczywiście, nie pomniejsza to bólu tych co zostają, ale pozwala mieć nadzieję na ponowne spotkanie, gdy i oni przejdą „na tamtą stronę.” Niebo, życie z Bogiem, to coś, czego do końca nie pojmuję, a jednak jestem tego pewna, wiem też, że zanim tam się dostanę mam zadanie tutaj na ziemi. Nie myślcie jednak, że temat traktuję lekko, nie! A tym bardziej, jeśli o śmierć pytają dzieci… i oto nasza historia.

Rok temu szykowaliśmy się do wylotu na Święta do USA. Dzieci się pakowały i cieszyły, a w wolnych chwilach oglądały program „Animal Planet”. Generalnie dbaliśmy, żeby nie oglądały co bardziej drapieżnych kawałków po 20, ale nie wpadlismy na to, że te „drapieżne” programy są wcześniej reklamowane… między innymi o… rekinach ludożercach żyjących w oceanach. Któregoś wieczoru wchodzę do pokoju Dzieci, a tam Ife łka do poduszki, a Kemi usta w podkówkę. Pytam, co się stało.
Ife: „Mamo, a co jeśli samolot się zepsuje nad oceanem, wpadniemy do wody i pożrą nas rekiny?”
Ja: „A co Cię w tym najbardziej martwi?”
Ife: „Bo rekiny mają ostre zęby.”
Ja: „Kochanie, zanim dolecimy z samolotów do rekinów, to nasza dusza będzie już u Pana Boga, a do rekinów doleci tylko nasze ciało, czyli mięsko – my już nie będziemy nic czuć z ich gryzienia.”
Ife (już nie łkając): „Naprawdę?”
Ja: „Tak, bo to duża odległość.”
Ife: „I będziemy u Pana Boga wszyscy razem i już będzie fajnie?”
Ja: „Tak.”
Ifek: „A, to spoko.”
I dzieci poszły spać w mega dobrych nastrojach, a gdy któreś nachodził lekki strach przed lataniem, to… stwierdzali, że w razie czego pójdziemy do Nieba 🙂

Ta historia ma epilog… Kilka miesięcy później Ifek zażyczył sobie tosty „mocno spalone”.
Ja: „Ifku, takie spalone nie są zdrowe, można się poważnie rozchorować.”Ife: „I umrzeć?”
Ja: „Tak.”
Ife: „Ale to nic nie szkodzi, bo przecież mówiłaś, że wtedy pójdę do Nieba.”
Ja (po tym, jak już pozbierałam myśli i szczękę z podłogi): „Ale wiesz, każdy ma jakieś zadanie na ziemi zanim umrze.”
Ife: „A! To nie spalałaj tak mocno, bo będę mowił jeszcze o Bogu przestępcom.”
I tu zajęłam się tostem, bo szczęka znów gdzieś na podłodze…

Niemniej, cieszę się, że Ifek i Kemi potrafią podejść do smierci jako do części życia. Mam nadzieję, że zachowają to podejście w sercach dorastając i potem będąc dorosłymi ludźmi. Mi odkrycie śmierci w ten sposób zajęło trochę czasu… ale dzięki rozmowom z Kemi i Ife zrozumiałam, że jako mama po prostu nie moge takich tematów omijać. Z czasem będą one poruszane dogłębniej, ale na razie – na ich poziomie. A Oni cudownie to zrozumieją i… pokażą mi jak można je rozumieć 😀

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s