trudna sztuka

Sztuka odmawiania nie jest łatwa. I trzeba jej się nauczyć. Ale czy są jakieś granice? Czy można brać, ale przy dawaniu mówić „nie”, bo się te granice wyznacza? Dziś zostałam zaszokowana historią, gdzie ktoś poprosił o naprawdę drobną rzecz kilka osób, tak naprawdę i tak współodpowiedzialnych za organizację pewnej imprezy, i tylko dwie zgodziły się pomóc. Dwie, które i tak są mega zaangażowane i robią sto innych rzeczy. Plus osoba prosząca. Ja zgłosiłam się na ochotnika, i tylko dlatego się dowiedziałam o całej sytuacji. Jejku, brzmi to enigmatycznie, ale nie chcę wchodzić w szczegóły, co by się afera nie zrobiła, choć ja i tak uważam, że afera jest – z nastawieniem.
Chyba także moim. Ja lubię dawać. Nauczyłam się tego w domu, z czasem tylko się upewniłam, że to jest super. Jeśli mogę – angażuję się, pomagam, skaczę na główkę. I z zachwytem patrzę na ludzi zaangażowanych. Ale wciąż nie umiem przejść obojętnie obok tych, którzy łaskę robią, że coś robią, ale biorą coś na siebie, żeby potem to na innych zrzucić. Moja Przyjaciółka mówi, że powinnam sobie odpuścić, i wiem, że ma rację. Ona jest z tych mega zaangażowanych i też Ją gryzło, że inni potrafią być tacy obojętni… ale poszła po rozum do głowy i po prostu ignoruje – zostawia to im. I ma rację, bo w końcu co siejemy (my, a nie inni), to zbierać będziemy (my, nie inni). I tego się staram trzymać. Ale trudna to sztuka… ale skoro już to napisałam, to właśnie nad swoim nastawieniem poprcuję. A tych innych… cóż, zignoruję 😀

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s