TGIF

9– czyli THANK GOD IT’S FRIDAY (Dzięki Bogu już piątek). Dzisiaj odczuwam to wyjątkowo… ostatnie dwa tygodnie były dla nas dość ciężkie – Femka rozłożyło zapalenie oskrzeli, po czym… okazało się, że uczulił Go antybiotyk i to tak, że wczoraj wylądowaliśmy w szpitalu – spakowani, by tam pozostać… uruchomilismy modlitewnie kogo się dało,  i przemiła Pani Doktor odesłała nas do domu – ze zwiększoną dawką lekarstwa oraz poradami „starej ciotki” (sama tak je nazwała!). Wszystko w sumie razem zadziałało i… dziś Femek obudził sie z niewielkimi pozostałościami wysypki i w super humorze… nareszcie niezależnie brykający! Bo już ręce mi więdły, gdy Go takiego chorego smutasa ciągle nosiłam 😉

Takie ciężkie tygodnie odbijają się na całej Rodzinie – wszyscy 2zmęczeni – fizycznie i psychicznie, Dzieci starsze spragnione Rodziców, bo siłą rzeczy życie skupione było na Najmłodszym… postanowiliśmy, że zrobimy sobie wyjątkowe popołudnie – nie w domu. Lanre po pracy dojechał do szkoły muzycznej i po zajęciach wybraliśmy się na wspólne rodzinne świętowanie – że już jest ok… i żeby podziękować Kemci i Ifkowi, że przez cały 5ten czas dzielnie dawali radę 🙂

Na dobry początek trafiliśmy do Burger House. Fajna obsługa, i choć moje zamówienie okazało się niemożliwe do zrealizowania ze względu na brak sosu, zaraz podano mi to, co sobie później wybrałam. Było pysznie i… zabawnie, bo zjedzenie TAKIEGO hamburgera wcale łatwe nie4 jest! Dzieci i ja najedlismy się na maksa, Lanre wciągnąłby pewnie jeszcze jednego hamburgera…
Do tego pysznego jedzenia jeszcze… uroczy ogródek 🙂 15 stopni i słonko plus kocyki wyłożone skusiły nas do jedzenia na zawnątrz, zwłaszcza że lokal dość mały i z Femka wózkiem łatwo by nie było.
Siedzieliśmy, smialiśmy się i … stwierdziliśmy, że trzeba się jeszcze trochę dosłodzić. Gdzie? W Twojej Czekoladce, ma się rozumieć! Spacerkiem powędrowaliśmy na drugi koniec Deptaka, cztery różne czekolady do picia zamówilismy (POLECAM! zwłaszcza, że dodatków do nich jest tyle, że można mnóstwo wariacji wyczarować!). Ifek się zasłodził i nie do kończył (następnym razem dostanie pół porcji, bo tak zamówić też można), reszta nie odpuściła… mniam 🙂 7/Femiś musi jeszcze poczekać na tę przyjemność, ma się rozumieć/.

Wróciliśmy do domu po 19. Rozpakowywanie po szkole, mycie, książka… ach… tak mi dobrze, że mogliśmy zwolnić, nikt nic nie musiał zrobić, ani nigdzie pędzić… tyle śmiechu, trochę opowieści szkolnych…6 czasem pobycie razem jest po prostu najfajniejsze… no i jutro… sobota… wstaniemy, kiedy wstaniemy, zrobimy, co zrobimy… 🙂

[A do tego wszystkiego z radością mogę spojrzeć na ostatnie dni, bo… kilka żab zostało połkniętych – oby tak dalej :D]

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s