Rodzina

Ostatni weekend zapowiadał się naprawdę uroczo. Zaczęło się od domowych porządków (no, tu średni zachwyt Dzieci, ale co tam!), potem wspólne gotowanie obiadu. Tutaj już Kemi i If2e szaleli – zrobiliśmy paluchy drożdżowe oraz „sausage rolls” – takie roladki z ciasta francuskiego z mięsem mielonym i marcheweczką w środku. Obierali, kroili, zawijali – w kuchni był ruch jak nie wiem co, i gotowanie szło nam super. I nawet jedzenie poszło mega dobrze, co u Ifka jest wydarzeniem graniczącym z cudem! A On sam podsumował: „Ale to był pyszne, jutro też będ1zie?” Hehe. Dobrze było odświeżyć ten przepis (paluchy ze strony BBC a sausage rolls z australijskiego Master Chefa 😉 ). Był też deser, ale tym razem nie domowej roboty (wysłaliśmy Tatę do „Grona”, jako że się obijał i w kuchni nam nie pomagał, hehe). Ach, uwielbiam to rodzinne współgranie – każdy coś robi, dużo śmiechu, i po prostu bycie razem. Bo rodzina … ważna jest 4🙂

No ale nie myślcie, że skończyło się na jedzeniu – jeszcze spacerek sobotni 🙂 Słonka trochę mało, ale rowery Kemi i Ife chętnie wzięli, Femiś do wózka – i na Wagmostaw! Z odrobiną ćwiczeń 3na tamtejszej siłowni na świeżym powietrzu 🙂 Femiś spał w wózeczku, więc nawet ja się wdrapałam na jakieś siłowniowe przyrządy (z przyczyn estetycznych zdjęć nie będzie, hehe). Dwie godziny minęły zanim się spostrzegliśmy 😀

Kiedy wieczorem Kemi i Ife ćwiczyli na swoich instrumentach, ja pomknęłam na zakupy, planując już fajną rodzinną niedzielę 🙂 No i wróciłam do domu….

6… Femiś nagle zaczął wymiotować, i po pół godzinie był już bardzo słabym Femisiem. Telefon do moich Rodziców, i w ciągu 20 minut Tato był u nas, by zostać z Kemi i Ifkiem, a Lanre i ja pojechaliśmy z Femkiem na pogotowie, a stamtąd karetką do szpitala. W międzyczasie sms do mojej Przyjaciółki, która poprosiła nasz kościół o modlitwę – o zdrowie, opiekę i wsparcie. Zanim skończyli nas przyjmować na oddział, w szpitalu byli Hania i Boguś z kościoła, którzy bardzo pomogli, bo poczekali na Lanre i zawieźli Go do auta, które zostało przy pogotowiu. W niedzięlę rano Kemi i Ife pojechali do Babci i Dziadka, którzy super się nimi zajęli – karmiąc, dopilnowując ćwiczeń na instrumentach, a także zabierając Ich na Kaziuki, które mieliśmy w rodzinnym planie. Lanre przyjechał do nas do szpitala, i razem zajmowaliśmy się Femkiem. A moją komórkę zaczęły zalewać SMSy z wsparciem i modlitwą naszych Znajomych i Przyjaciół z kościoła…

I wtedy już wiedziałam, że po prostu muszę napisać o RODZINIE. Taka najbliższa – Lanre, ja i Dzieciaki, jest, ma się rozumieć, najbliższa memu sercu. Potem są Rodzice i Siostra – Ludzie, na których zawsze mogę liczyć, którzy mnie kochają bezwarunkowo, i wspierają, choć przecież nie zawsze się zgadzamy 🙂 A w weekend odkryłam, że mamy w kościele Rodzinę, której dotąd nie odkryłam w takim wymiarze, jak powinnam. A jednak są, wspierają nas – gdy robię retrospekcję, muszę przyznać, że zawsze byli, coraz mocniej, z każdym rokiem naszego zakorzeniania się w kościele. Tylko że ja dopiero teraz sobie to w pełni uświadomiłam 🙂 Moja Babcia przecież tak często powtarza „Bo ten twój kościół jest taki wyjątkowy, wy tak o siebie dbacie nawzajem.”

Czy jest sposób, by przecenić Rodzinę? Chyba nie 🙂 Ja dziękuję Bogu za swoją – w każdym jej wymiarze, tym bliższym, i tym dalszym, oraz tym Bożym. Może mieć różne zdania, opinie, możemy się nie zgadzać i  żyć na różne sposoby, a jednak – bez Was byłoby ciężko 🙂

Tak… ten weekend minął nam zupełnie zaskakująco niezgodnie z planem, a jednak wciąż RODZINNIE 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s