Bo słowa mają moc

Czasem zdarza nam się siąść i posłuchać czyjejś historii. Zwłaszcza kobiety muszą sobie pogadać – potrzebują się podzieliś i dobrymi i złymi rzeczami. Ja też lubię pogadać 🙂 Jakiś czas temu Przyjacióła stwierdziła, że musimy więcej pozytywnie mówić… nie wpędzać się w takie to jest źle, a u mnie to itd. itp. Oczywiście, nie chodzi o to, by udawać, że wszystko jest różowe, ale… po prostu żeby siebie i innych nie nakręcać. Nie zawsze jest łatwo, ale…

…jest zupełnie inaczej, gdy czyjś smutek wpędza mnie w smutek, a gdy ja potrafię dobrym słowem zmienić ten nastrój choć trochę! Święty Paweł pisał „zachęcajcie jedni drugich i budujcie się wzajemnie” (1 Tesaloniczan 5:11). Ostatnio mnie to mocno między oczy uderzyło. Bo to o to chodzi. Jest mi dużo łatwiej, gdy ktoś na moje smutki powie mi „ale z Ciebie dzielna kobieta,” niż gdy zajojczy „ojej, ak ty dajesz radę?”
Niedawno rozmawiając z jedną bliską osoba zobaczyłam jak Jej się żarówka zaświeciła w środku, bo powiedziałam Jej, że sobie z czymś świetnie radzi (moim zdaniem było to oczywiste, ale.. usłyszane zmienia rzeczywistość!).
Siostra ostatnio zamiast jojczyć stwierdziła, że znalazła fajne ćwiczenia w necie. I wiecie co? Od jakichś 5 dni ćwiczę codziennie przez 15-20 minut (jak na mnie to sukces maksymalny!). A Siostra podtrzymuje mnie na duchu jak jakieś ćwiczenia mnie przerastają 😀
I tak można by przykład za przykładem…

Słowa mogą ranić, czasem na wiele lat – o tym pamięta każdy. Coraz częściej waga słów jest podnoszona w dyskusjach na temat wychowywania dzieci. A ja chcę pójść kawałek dalej – codzienne słowa w naszym codziennym życiu mają niecodzienną moc 🙂 cóż… to teraz ruszamy zachęcać i budować!!! To może zmienić czyjeś i nasze życie 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Bo słowa mają moc

  1. Emilia pisze:

    cześć Moniko! Jak tam mały Femi? Mam nadzieję, że wrócił już do zdrowia. My ze Stasiem spędziliśmy tylko 2 dni w domu, a potem niestety na kolejne cztery wróciliśmy na oddział:( Wszystko zaczęło się od początku… No ale póki co od dwóch dni jesteśmy wreszcie w domu i mały powoli bo powoli, ale wraca do zdrowia:) Mam nadzieję, że chociaż u was wszystko już w normie:) Pozdrawiamy Was ze Stasiem baaaaaaardzo mocno a na bloga będziemy chętnie zaglądać:):):) Może kiedyś przy okazji jak będziemy w ZG uda się nam spotkać??? Pozdrawiamy:):):)

    • monikalasege pisze:

      Ha! Nie uwierzysz, ale ja dziś się zastanawiałam, co tam u Was! Jak ja się cieszę, że do mnie napisałaś! Aż skaczę z radości 🙂
      Nie mogę uwierzyć, że znów ze Stasiem wylądowaliście w szpitalu… Femiś dał radę, choć Lanrego zaatakował wirus, potem Femek miał rozwolnienie (zawalczylismy smectą), a do wczoraj Ife walczył z żołądkowymi problemami. Mam nadzieję, że teraz już Staś się nie da, i będzie rozkwitał 😀
      Koniecznie odezwij się, jak będziecie planować wizytę w Zielonej Górze (bardziej prawdopodobne niż nasza wizyta w Gubinie…) – pewnie że się spotkamy 😀 Ściskamy mocno całym gangiem (a nie tylko 3/5 które znacie 😉 ).m.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s