witaj szkoło

zmeczenieTen bieg zaczyna się po 7. Nie najgorzej, myślę, i radośnie zabieram się do zbierania do szkoły Pociech Sztuk Dwie. Trzecia Sztuka plątała się pod nogami – niestety, nie da się Najmłodszego zignorować, bo ma nam towarzyszyć we wszystkim. Kiedy o 8.30 okazuje się, że mam problemy z zamocowaniem fotelika, który wcześniej musiałam wyjąć, bo się zaciął, wiem już, że nie będzie tak z górki jak myślałam. O 8.35 zmuszam Męża do zamiany na samochody (w Jego fotelik był zamocowany), i jedziemy. Kiedy o 8.55 wyrzucam Dwie Sztuki z auta, by sama poszukać miejsca, bo przy szkole nic nie ma wolnego, wiem, że to dopiero początek…
Minutę po tym jak wchodzę do szkoły zaczyna się pierwsze starcie… znaczy uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego 😉 (Uff… to nie ja się spóźniam, jeszcze cały tłum Rodziców i Dzieci przychodzi po mnie!) jest super, z pasowaniem pierwszaków, i nawet Femiś jakoś strasznie nie przeszkadza. Potem spotkanie z Wychowawcami. Jak zwykle – dwoje Dzieci, dwie klasy… tia… tym razem Kemcia zwycięża – 4 klasa, nowy Wychowawca 🙂 Słońce na niebie pierwszego września – Wychowawczyni Kemi jest super! Uśmiechnięta, rzeczowa – jest dobrze!
Chwilę po 10 radośnie wybywamy ze szkoły – Dzieci na autobus – próba autobusowa druga, tym razem dłuższa trasa do szkoły muzycznej – zaliczona. Zabierałam Trójkę do „Twojej Czekoladki”. Na dobry początek. I na chwilę wytchnienia (tak mi się wydaje)… Femiś szaleje… ledwo daję radę posiedzieć przez pięć minut. Ale za to daję radę sobie przypomnieć, że zapomniałam, że muszę zawieźć papiery do Urzędu Miasta. A papiery musi podpisać Lanre. Okazuje się, że ma przerwę w pracy – da radę podpisać. Pędzę, pędzę.
Obiad. A! Nie zjadłam śniadania. No, teraz to już nieważne. Hm… Femiś wciąga pół mojego obiadu. Już po 15! Pokrzykiwania na Dwójkę, Trzeci pod pachą – pędzimy na rozpoczęcie roku szkolnego szkoły muzycznej. Pani Dyrektor łaskawa – cała impreza trwa 30 minut… to teraz do Dziadków … po żelazko. Bo moje wczoraj się zepsuło (Tak… bez komentarza). Dobrze że Dziadków nie ma przez dwa tygodnie – można poużywać. No i trzeba wyszukać jakieś nowe… Ktoś coś poleca?
Nareszcie jedziemy do domu. Femiś zasypia. W domu nie chce spać w łóżeczku. Śpi na mnie. Jest mi gorąco i głodno. W końcu się uwalniam. Trzeba nakarmić Trzódkę. Siadam… przeglądam kalendarz spotkań, badań i innych przyjemności na najbliższe dni… siadam do bloga – ulżę sobie nieco pisząc, żeby się nie denerwować na zaś. Witaj szkoło!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s