9/11

Nie zachwycam się USA. Nigdy jakoś nie przemawiał do mnie „American dream”. Ale jest parę rzeczy u Amerykanów, które budzą we mnie głęboki szacunek i podziw. Jedną z nich jest umiejętność narodowego świętowania. Czasem radośnie, jak na przykład święto niepodległości, a czasem – tak jak dziś – bardzo poważnie.
Choć minęło już 13 lat od tragedii 11 września, Amerykanie z pełnym szacunkiem upamiętniają swoich bliskich, którzy zginęli, a także oddają cześć bohaterom tego dnia. Odczytują nazwiska wszystkich, którzy zginęli. Zbierają się tłumnie, by uczcić chwilą ciszy, a także wzniosłymi słowami, nie tylko tych, którzy odeszli, ale także to, że się nie ugięli, że jako naród pozostali razem i że tak łatwo nikt ich nie złamie. Nie widzę i nie czytam o przepychankach politycznych w tym dniu – bo ten dzień to dzień ważny dla narodu, a nie do wykorzystywania przez frakcje. Czy za Obamą, czy przeciw – ludzie stają się jednym ciałem, które ktoś trzynaście lat temu zaatakował i… poniósł klęskę.
I choć USA to nie mój „dream”, dziś stanęłam z tym narodem, łza mi spłynęła, gdy słuchałam ludzi wspominających tych co zginęli i tylko sobie westchnęłam… Boże, chroń Polskę.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s