sztuka czytania

Dawno, dawno temu, gdy jeszcze żadne małe stópki nie biegały po domu, a gdy wchodziłam do toalety nikt się za mną nie wpychał, siadałam sobie z książką i herbatką, i zanurzałam się w cudownych historiach przed zaśnięciem. Czasem czytałam w pociągu czy autobusie, albo chwytałam książkę w przerwach między lekcjami/ wykładami… tak, wspominam te czasy z łezką w oku…

Dziś uprawiam sztukę czytania. Sztukę skomplikowaną i wymagającą niezłej zręczności… bo okazuje się, że czytać można wszędzie, jeśli się chce 😉 Doprawiając zupę i mieszając powidła, usypiając Dziecię, nawet jak się wygina w rękach, ubierając się i zerkając przez ramię. Musiałam porzucić tapczanik i herbatkę, ale… da się 😉

Wczoraj wróciłam z moich dwóch bibliotek obładowana książkami. Dwie wypożyczyłam dla Kemi i Ife i… stał się cud. Dzieci wymyśliły WSPÓLNE WIECZORNE CZYTANIE (naprawdę, naprawdę, nie był to mój pomysł!). I gdy Femiś przeszukiwał Kemisiowe i Ifkowe szuflady, my legliśmy na łóżku Dzieci (Kemi na górze a ja na dole) i każdy poczytał sobie przez 20 minut swoją książkę. Cóż za niesamowite uczucie! Dwadzieścia minut czytania i to leżąc! Wypas!!!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s