„Ma pani troje dzieci?

To poczeka pani trzy godziny.”

No dobra, taka rozmowa miejsca nie miała, ale właśnie trzy godziny naczekaliśmy sie w szpitalu, bo Kemi sobie na WFie łokieć obiła, i nigdzie indziej pomocy uzyskać nie mogliśmy…

Kolejka nawet nie była taka straszna, a jednak… od 16.30 do 19.30 okupowaliśmy parterowe korytarze szpitalne… Dobrze że nie wiedziałam, że tyle to potrwa 🙂 I tak kolejny rozdział życia – matka Polka w szpitalu z Trójką 😉

Okupację zaczęliśmy od wizyty w szpitalnym sklepiku – Dzieci poszły same, a w rezulacie na obiad były czipsy i batonik plus woda. (No, chociaż wybór napoju Im się udał). Dobrze, że czipsy Dzieci rzadko widzą, bo delektowały się każdym kęsem i chwilę Im ta konsumpcja zajęła.
Punktem drugim programu okzało się obczajanie automatu do kazwy- kto by pomyślał, że to taka rozrywaka dla Prawie Dwulatka 😉 Tyle przycisków, światełka…
Po automacie przyszła pora na zwiedzanie włości. Femiś zaglądał gdzie się tylko dało, a Ifek dzielnie Go śledził, by Prawie Dwulatek nie popadł w tarapaty. Nawet mi się sprint przytafił, gdy Femiś uruchomił drzwi automatyczne i prawie przeszedł na druga stronę mocy 😉
Około 18.30 zaświtala nadzieja, że wreszcie nas przyjmą, a w miarę gdy słabła z każdym pojawiającym się pacjentem „pozakolejkowym”, Femi i Ifcio tracili cierpliwość… wtedy sięgnęłam po ostateczność.. szmacianą piłkę. To był mecz stulecia – Ośmiolatek i Prawie Dwulatek kopali ostro, wspomagani czasem przez Prawie Czerdziestkę. Co jakiś czas któryś widz przełapywał piłkę, ale zaraz oddawał. Gol! Gol! Gol!

„Proszę, następna osoba!” – co za przepiękne zdanie…. karteczka do ręczki i znowu do kolejki, by się obfotografować. Całe szczęście przejście na poziom wyżej to duża atrakcja 🙂 Tu już szybko poszło, i o 19.30 opuściliśmy szacowne Mury Bez Dyrektora (to raczej historia na bloga politycznego) – Kemi z ręką w gipsowej rynience, Femiś z moim telefonem w ręce (te ostatnie chwile były już przegięciem), a Ife z zazdrością w oczach, bo to pierwszy gips w rodzinie 😉

Przeżyliśmy. Czwartego dziecka nie planujemy, bo cztery godziny to by było przegięcie 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s