gdybym

Gdybym nie jeździła autobusem do pracy i spowrotem (z Femkiem), to wstawałabym 45 minut później i byłą w domu godzinę wcześniej.

Gdybym pracowała tylko jako tłumacz (a porzuciła nauczanie), w ogóle bym nie musiała nigdzie dojeżdżać.

Gdybym nie studiowała w Opolu, nie pojechałabym do Londynu na rok studiów Biblijnych, i nie poznałabym swojego Męża, nie miałabym Dzieci (a w każdym razie nie te, nie tu i nie teraz) i może w ogólne nie byłabym w Zielonej Górze.

Ale gdybym nie była w Zielonej Górze, może nie zostałabym tłumaczem. Czy wtedy musiałabym dojeżdżać do pracy? A może w ogóle bym nie pracowała?

Gdybym…

Tak sobie czasem gdybam dla rozrywki. Bo wtedy muszę się po prostu roześmiać w głos z tego mojego zapętlenia i różnych teorii 😀

I wtedy, z poprawionym humorem (tak, tak, nawet ja po 6 rano mam czasem humor do poprawienia) patrzę sobie na nasz bałagan, kalendarze adwentowe (dwa zrobiłam ja dla Dzieci, jeden Dzieci dla mnie i Lanrego, jeden ja dla Lanrego), zegarek (tik tak w zastraszającym tempie) i uśmiecham się szeroko. Bo to by dopiero było do bani, gdybym tego wszystkiego nie miała! Zero tempa? Zero doglądania i popędzania Dzieci (taaaa….)? Zero tłumaczeń do 3 w nocy, żeby coś fajnego pod choinkę kupić? Zero naciągania na pizzę? (o dziwo, to nie ja naciągam, tylko jestem naciągana)

Gdybym mogła coś zrobić z tym co mam… to bym głośno Bogu podziękowała. Ach, to właśnie MOGĘ! DZIĘKUJĘ!!!!

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s