ferie

Zamknęłam oczy, otworzyłam… i juz trzeba mi było spędzić trzy godziny piątkowe na przygotowywaniu zajęć na następny tydzień! A… ferie?? Co się z nimi stało? Miałam odpoczywac dwa tygodnie! Halo!

No dobra, trochę się odpoczęło 🙂

Przede wszystkim – dwa tygodnie odpoczynku od wstawania o 5.30! Totalny wypas, jeśli pytacie:) Wstawałam dwie godziny później, bo dzieci Starsze pomykały na półkolonie na 9 w pierwszym tygodniu, a w drugim – też na 9 – na kurs szybkiego czytania. (Tak, wiem, brzmi sadystycznie, ale chcieli i spodobało Im się bardzo!) Raz udało nam się wyskoczyć na basen, bo popołudnia w pierwszym tygodniu Kemi przetańczyła, a Ife dwa razy w tygodniu kopał piłkę! Szaleli… Najwięcej lenistwo uprawiał Femiś, bo przez dwa tygodnie odpoczywał od żłobka – po prostu cieszył się Rodzicami, Rodzeństwem (w przerwie między różnymi zajęciami, hehehehe) i… Kuzynem! Ku mojej przeogromnej radości Siostra z Synami zjechała do Zielonej Góry (Szwagier, niestety, w pracy i to daleko), i mogłam się nacieszyć Nią ile wlezie! I jeszcze się cieszę 🙂 A Femcio bawił się z Kuzynem. Tak jak tylko dwóch Dwulatków potrafi się bawić… czasem razem (szok!), czasem obok siebie (wersja urocza), czasem zabierając sobie zabawki, albo chowając przed sobą autka (tia…)… ach, super się na Nich patrzy!

Oprócz odpoczywani poszłam do wszelkich możliwych lekarzy, których udało mi się umówić na ferie – czasem nawet zostałam zaskoczona szybkością umawiania wizyty 😀 i ogólny rezultat – będę żyła, hihi. Najistotniejszy lekarz jeszcze mnie czeka w marcu, ale to jeszcze dużo czasu 🙂

IMG_3079Oczywiście, ferie to także dwie moje pasje – czytanie i pisanie listów. List już pomknął do Włoch, a książki… 9. „Everest na pewną śmierć”, Beck Weather. Oj, ludzie, to książka ciężkiego kalibru, ale naprawdę warta przeczytania. Zapewne dla ludzi gór ma zupełnie inne znaczenie niż dla mnie… mnie zmusiła do zastanowienia się na tym, czym jest pasja, jaka jest jej wartość w moim życiu i czy moja pasja odsuwa mnie od Rodziny… bo właśnie o tym jest dla mnie ta książka – o cenie, którą można zapłacić za poświęcenie się pasji… trzeba mądrze wybierać! A książka w moich oczach na 4/6, bo czasem za dużo jednak było tej pasji…
10. „Tej idealnej wiosny”, Irene Hannon – książka wybitnie kobieca, na totalne rozmarzenie się. Przesłodzona? No, tak, ale… gdy za oknem zimno, a w ręce kubek z herbatą z miodem… 4/6 🙂
11. „7 lat później…” Guillaume Musso, czyli totalne zaskoczenie. Po „Potem” tego samego Autora spodziewałam się czegoś zupełnie innego, a tu kryminał! Ale wciągnął i mnie 🙂 Mimo odrobiny nierzeczywistości – dobre 4/6.
12. „Kalendarze” Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk to książka, która mnie rozczarowała… cóż, przyzwyczaiłam się do wartkiej akcji w książkach tej Autorki, a tu… wspomnienia… cisza i spokój… a jednak trudno się od tej książki oderwać! 3/6
13. „Moje najmilsze pożegnanie”, Sheila O’Flanagan. Tę książkę zabrałam z półki, gdy już wychodziłam z biblioteki, i to był dobry ruch! Nie załapała się na fotę, bo dopiero przed chwilą ją skończyłam, ale warta opisania, bo czytało się ją naprawdę fajnie. Książka o ludziach i ich relacjach, oczywiście z miłością w tle, i z jedzeniem, hehe. Zanurzenie się w kartki tej książki było… mega relaksacyjne – idealna lektura na koniec ferii 🙂 5/6

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s