Centrum Nauki Kopernik (odkryte 22.08.2013)

IMG_3183Marzy Wam się niesamowity dzień w stolicy? Taki bez nudy i dla dzieci i dla dorosłych? (Nawet z miejscem do karmienia z widokiem na Wisłę?) Znaleźliśmy takie miejsce! To Centrum Nauki Kopernik!

Gdybym chciała najkrócej opisać to miejsce, wystarczyłoby jedno krótkie słowo: WOW! Od momenty kiedy tam wyszliśmy ok. 11, do chwili wyjścia ok. 17.30, nie było czasu na nudę. Nie mówiąc już o tym, że nie zdążyliśmy wszystkiego obejrzeć/ doświadczyć, i już rozmyślamy o następnym najeździe na „Kopernika”.

Nasza przygoda z „Kopernikiem” zaczęła się małym falstartem… otóż przy pierwszym podejściu.. przerosła nas IMG_3193kolejka – okazało się, że możemy postać jakieś dwie/trzy godziny i – zrezygnowaliśmy. Dwa dni później byliśmy już dużo mądrzejsi – przyszliśmy z potwierdzeniem zakupu biletu online. Online bilety się kupuje rezerwując dzień i godzinę wejścia, a bilety i bransoletki na rękę odbiera się w specjalnie wydzielonej kasie, do której kolejki po prostu nie było. Jupi!IMG_3200

Korzystając z doświadczenia Siostry i Szwagra, a także z mapki Centrum (www.kopernik.org.pl) wiedzieliśmy, że zwiedzanie chcemy zacząć od części „Świat w ruchu”.
Na początek oczarował nas świat baniek mydlanych – każdy chciał obejrzeć bańkę od środka (no, poza Femkiem, bo On słodko IMG_3202spał). Dmuchanie w bańki giganty też było przednią zabawą! Potem nowe odkrycie – jak się czuje chomik w swoim kółeczku… Kemi i Ife biegali jak szaleni! Ale.. niezbyt długo, bo tuż obok… latający dywan! Któż w dzieciństwie nie marzył przelecieć się na takim? Trudno było zdjąć Dzieci z dywaniku… dobrze, że inne dzieci też czekały – trzeba było się dzielić, hehe.IMG_3208
Potem był prawdziwy slalom od atrakcji do atrakcji. Dźwiganie samego siebie nie było łatwym, ale za to fascynującym zadaniem. Wrzucanie, przesuwanie i wystrzeliwanie kolorowych piłek mogło nigdy się nie kończyć. Nawet zbieranie tych piłek było fantastyczną zabawą, w której brały udział wszystkie dzieci obok! Gdzie? Jak? Po co? Dlaczego? O, jak dobrze, że wszędzie były jasne opisy (tak, tak, ta mamusia fizykiem nie jest, i trudno jej wyjaśnić pewne, nawet wydawałoby się oczywiste, zjawiska, hehe)! A jak czasem było trudno przeprowadzić jakiś eksperyment zaraz „z nikąd” pojawiał się pracownik „Kopernika” w czerwonej koszulce i szybciutko wszystko objaśniał i pokazywał (tak, organizacyjnie to miejsce mnie podbiło!).                                                                                    IMG_3215
Ile razy dzieci mogą pompować powietrze do łodzi podwodnej, by później z radością je wypompowywać i łódź zatopić? Dużo razy! Przecież to tak faj nie wygląda! A do tego na szybie narysowane na jakiej głębokości jakie zwierzęta można spotkać, i jak głęboko potrafi zanurkować człowiek! Fantastyczna sprawa! Woda w ogóle była fascynująca! Wiry zazwyczaj oglądamy w wannie i nie są IMG_3233jakieś niesamowite, ale… jak można je zrobić je samemu… to zupełnie inna sprawa! I znowu… kręcić pojemnikiem z wodą można bez końca… bo czasem jeden wirek, a czasem dwa… Szaleństwo zupełne!
Ale nie tylko wodą się bawiliśmy! Były też zabawy prądem – na rowerze stacjonarnym czy też steperze mogliśmy wyprodukować tyle prądu, by włączyć głośnik czy zaświecić IMG_3238żarówkę!
Były też zajęcia zręcznościowe – kierowanie ramieniem robota za pomocą joysticków i przycisków pasujących do palców wcale nie było łatwe, ale Ifkowi udało się podnieść klocek i przenieść w inne miejsce (Kemci nie starczyło cierpliwości, hehe!). Najśmieszniesze dwa miejsca zaś to rower… gdy się zaczynało pedałować, za szybąIMG_3304 podświetlany był kościotrup i można było zobaczyć jak mu kostki nóg pracują (Kemi była nieco rozczarowana, że to nie rentgen, i że nie widać jak wymachuje rączkami – kościotrup miał je przymocowane do kierownicy na stałe, hehehe!)
Tuż obok kościotrupka na rowerze i toalet (bardzo ważne miejsce, gdy się gdzieś cały dzień przebywa!) był „Teatr wysokich napięć”. Nie byliśmy na żadnym pokazie (były cztery godziny do wyboru i wszystkie przegapiliśmy, bo ciągle było do zobaczenia coś, od czego nie mogliśmy się oderwać za żadne skarby świata! i tylko raz był to obiad ;)), ale pooglądaliśmy na własną rękę – tylko Femik nie mógł, Pan z obsługi bardzo grzecznie nam wyjaśnił, że ze względu na pole lektryczne i dużo iskier, mogłoby to być dla Niego IMG_3309niebezpieczne (Lanre i ja się wymienialiśmy przy Femiku, żeby nie było że sam w wózku za drzwiami siedział!).
Kemi zaś poszła o krok dalej niż reszta z nas i… poddała się naelektryzowaniu włosów! Wyglądała… piorunująco! I była zachwycona, a my razem z Nią! Przygoda, ach, przygoda!

Po obiedzie (przerwa konieczna dlaIMG_3246 wszystkich przy tej ilości wrażeń!) poszliśmy do części „Korzenie cywilizacji”. W tej części jest mega dużo rzeczy trochę przerastających nasze pociechy, ale i tak udało nam się zachwycić ogniowym tornadem (na zdjęciu nie wygląda aż tak imponująco, powinnam była filmik zrobić, heh), czy niesamowitym traktem wodnym. Przelewanie wody na sto różnych sposobów było fascynujące! No i chyba nie muszę dodawać, że i Kemi i Ife ociekali wodą. Ifek trochę bardziej – ręcę i brzuch mokre na maksa, ale nikomu to nie przeszkadzało – tuż obok były wiatraczki i Ifek się co nieco podsuszył… a potem już zupełnie zapomniał, że jest mokry! Szlakiem kół (moja nazwa, nie szukacjie w „Koperniku”) doszliśmy do mega fajnego miejsca, gdzie zmieniając parametry, „rysowaliśmy” różne rozety. To była IMG_3252wciągająca zabawa, i gdyby ktoś nad nami nie stanął wyczekująco, pewnie byśmy tam dłuuuugo zostali 🙂
Także w części cywilizacyjnej były stoliki z różnego rodzaju łamigłówkami – następnym razem na pewno nam się uda je ułożyć!
Świetnym doświadczeniem było słuchanie muzyki różnych religii… przez własne łokcie! Nie pytajcie, tego po prostu trzeba IMG_3257doświadczyć! Lanre i ja z radością przechodziliśmy od religii do religii – Kemi i Ife woleli pobawić się w piasku – tuż obok były wykopki archeologiczne dla dzieci (tak, dobrze kojarzycie – najpierw woda, potem piasek… a!).
Zwiedzanie tej części zakończyliśmy pisaniem swoich imion egipskimi hieroglifami – tak się wciągnęłam, że nie pstryknęłam ani IMG_3268jednej foty!
Na koniec poszliśmy do części „Człowiek i środowisko”. Tutaj sprawdzaliśmy jakie części mózgu są odpowiedzialne za różne nasze zmysły, no i sprawdzaliśmy swoją giętkość, wytrzymałość, słuch, etc. A ponieważ Femek też coś poczuł (głód!!!), ja z fotografa zamieniłam się w mleczarnię – taką tarasową, i widoczek miałam na Wisłę – IMG_3317pięknie! Na  zupełny już koniec Lanre, Kemi i Ife ulegli transformacji w załogę statku kosmicznego usuwającego brudy w kosmosie! Gra była wciągająca dla całej trójki, i nawet sześć punktów zdobyli!

Czy po tym wszystkim muszę jeszcze coś dodawać? Ach, dodam…

Centrum Nauki Kopernik jest fantastyczne! Polecam i.. jeszcze tam wrócimy!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s